Ostrzegam !. To będzie wpis z dużą ilością zdjęć. Po prostu wiele tak mnie zauroczyło, że ciężko mi dokonać dalszej selekcji. Dodatkowo chciałabym Wam troszkę napisać. To krótki przewodnik dla osób, które planują trip w te rejony Włoch. Nasz trwał 4,5 dnia. No to ruszamy !

Startujemy z Okęcia do Bergamo. Tutaj udajemy się do kasy i zaopatrujemy w bilet na autobus do Mediolanu. Koszt 5 euro. Autobus dociera na tyły dworca głównego w Mediolanie. Budynek jest majestatyczny.

Poniżej widok na katedrę Duomo w Mediolanie.

Tutaj postanowiłyśmy zwiedzić wnętrze Katedry Duomo. Bilety kupuje się w kasach na przeciwko Katedry. Wejście do wnętrza i muzeum kosztuje 3 euro. Istnieje możliwość zakupu droższego biletu i ominięcia kolejki bądź zakupu biletu na wszystkie atrakcje związane z Duomo. My zwiedziłyśmy jedynie wnętrze, stojąc w kolejce pół godziny. Przed wejściem będziecie przeszukani. Jeżeli macie ze sobą napój poproszą Was o napicie się go w celu weryfikacji czy nie wnosicie toksycznego płynu.

Przed Duomo możecie spotkać Imigrantów, którzy na siłę chcą Wam zawiązać sznurek na ręku, a następnie wymusić zapłatę. Nie dajcie się nabrać na miły uśmiech, omijajcie ich z daleka. Mnie się zdarzyło z jednym pokłócić.

Następnie udałyśmy się do Galerii Wiktora Emanuela II, w której znajdują się sklepy najbardziej renomowanych, Światowych firm odzieżowych, galanteryjnych i z dodatkami do wnętrz. Mediolan obfituje w najpiękniejsze witryny sklepowe. W zasadzie jedynie to ujęło mnie w tym mieście. Chyba nieco zabrakło mi tego Włoskiego klimatu.

 

Co jeszcze urzekło mnie w Mediolanie ? Cudownie ubrani mężczyźni, skutery i po raz kolejny witryny sklepowe. Uwielbiam dworzec w Mediolanie. Pomimo wielkości odnalezienie się tam jest łatwiejsze aniżeli w Warszawie Centralnej. I tu pamiętajcie … kupujcie tylko bilety na linie regionalne (12 euro Mediolan – Werona; przed wejściem do pociągu należy skasować bilet bez względu na to, czy jest on sprawdzany przy wejściu na perony czy nie). One są o wiele tańsze, a pociągi we Włoszech są tak super rozwinięte, że nie odczujecie różnicy. I tym sposobem udałyśmy się do Werony. Końcowa trasa jedzie koło jeziora Garda.

Sam balkon Julii nie jest fajny. Ot stary balkon i masa ludzi. Natomiast warto tam zajść z uwagi na wszechobecne wyznania miłosne nalepione na całym podwórzu. Zakochani podpisują się nawet na zużytych gumach do żucia.

W Weronie przebywała także Maria Callas. Na ten budynek natrafiłyśmy totalnie przypadkiem.

Podsumowaniem pobytu w Weronie był widok na miasto z Piazzale Castel San Pietro. Warto wejść tam szczególnie na zachód Słońca.

Padwa zaraz po Burano jest miasteczkiem, które podobało mi się najbardziej. Po pierwsze wszędzie jest blisko. Mieszkałyśmy jakieś 10 minut piechotką od dworca i 10 minut do wszystkich najważniejszych punktów miasta. Po drugie w Padwie jest masa bardzo wartościowych pod względem historycznym miejsc. Przeczytajcie tutaj. i uwzględnijcie na swojej liście bo naprawdę warto. Nieopodal starego Uniwersytetu znajduje się cudowny targ warzywno – owocowy z klimatycznymi sklepami spożywczymi. Gratka dla wielbicieli życia lokalnego Włochów.

Finalnie z Padwy udałyśmy się do Wenecji, a tam odwiedziłyśmy Burano. Z dworca w Wenecji wychodzimy na zewnątrz, gdzie zaopatrujemy się w dobowy bilet na tramwaj wodny (20 euro). Teraz możecie szaleć po całej Wenecji. Pamiętajcie jednak, że osobny przewoźnik obowiązuje na tramwaj wodny na lotnisko Marco Polo.

Jeżeli odlatujecie z lotniska Treviso polecam udać się tam pociągiem (3,5 euro), które kursują co około 20 minut. Z  pod dworca w Treviso kursuje autobus linii 6 na lotnisko. Jeżeli bilet kupicie w kasie przed dworcem zapłacicie jedyne 1,5 euro. Całość wynosi połowę taniej niż bilet autobusowy z Wenecji do Treviso (11 euro).

Co ujęło mnie podczas tego pobytu ? Burano i Padowa. Mediolan najmniej choć kocham tamtejsze sklepy. W Mediolanie było najwięcej nachalnych imigrantów, w Padwie było ich najmniej. Zwiedzanie Padwy to wielka przyjemność również z uwagi na najmniejszą liczbę turystów. Całe Włochy pełne są fantastycznych ludzi. Ludzi, których widać z samego rana, kiedy siedzą w kawiarni i otwierają swoje sklepiki. Zwiedzanie rano jest najprzyjemniejsze.

Radzę szybko zwiedzić must have danego miasta i uciekać w uliczki, gdzie żyją lokalsi. Tam fotografie są najpiękniejsze, nie ma szumu i tandety. Ale tak jest przecież wszędzie. Jakie są moje kolejne plany ? Chciałabym przejechać pociągiem zachodni brzeg Włoch, odwiedzić Bari i południe. Najchętniej poza wakacjami bo pomimo piękna ten wyjazd mocno zmęczył. A Wy macie jakieś plany wyjazdowe ? Pochwalcie się ! Z chęcią poczytam :).