Jesienna sesja narzeczeńska to bogactwo kolorów i światła. To idealny czas kiedy aby doświadczyć najpiękniejszego światła nie należy wstawać o 4 rano ani kłaść się spać późno w nocy. To piękny czas.

Umówmy się. Kocham fotografować pary. Tą przygodę rozpoczęłam dość późno, bom starsza aniżeli większość fotografów ale różne, życiowe doświadczenia spowodowały, że do tej części fotografii podchodzę z wielkim zaangażowaniem. Kocham spotykać nowych ludzi, rozmawiać, wymieniać doświadczenia i wydobywać emocje. A najbardziej lubię kiedy te sesje są nieco inne, kiedy uwiera nas lekko nie taka pogoda, lekko nie takie miejsce bądź sytuacja. Wtedy jest to przygoda, wariactwo, coś, co widać na zdjęciach i coś, co wspominamy patrząc później na obrazki.

No więc umawiam się na sesję z Beatą i Grzesiem, którzy jadą do mnie aż z Bydgoszczy. Wymyśliłam sobie wiatr ale pierwsze jesienne, prawdziwe zimno chyba trochę mnie przerosło (żegnaj Zegrze). Zaczęło padać i pomyślałam, że średnio mądra jestem ciągnąć ludzi z tak daleka i namawiając ich na zmoknięcie. Trafili mi się jednak modele idealni. Choć jak okazało się, że Beatka również jest fotografem lekko się zestresowałam.

Dzień ten zapamiętamy na pewno. Przyjazd, długa droga, zmiana planów, deszcz, kontrola policji na drodze i pokazanie im tej części Warszawy, przy której bywali często, a zaskoczyłam ich totalnie. Bo Stary Żoliborz na zdjęcia, na spacer, na cokolwiek jest najlepszy.

Przedstawiam Wam kadry z sesji narzeczeńskiej Beatki i Grzesia. Życzę sobie samych tak cudownych par i tak fantastycznych spotkań.